HTML/JavaScript

Harry Potter Magical Wand

niedziela, 15 listopada 2015

Prolog - Live Your Own Story



Witam czytelników! Oto moje otwarcie historii Dramione. Mam nadzieję, że spodoba wam się tekst i go skomentujecie. Pamiętajcie, że nawet jedno wyrazowy komentarz daje Mi motywację, aby pisać dalej.
Zapraszam do czytania!
Shadow Follow

**********************************************************************************


Prolog

Jedenastoletnia dziewczynka o brązowych włosach pchała wielki wózek, na którym znajdował się kufer i klatka z rudym, mruczącym kotem. Za nią kroczyli mężczyzna i kobieta, a na ich twarzach kwitły lekkie uśmiechy. Niektórzy ludzie zaczepiali, najwyraźniej, na rodzinę spojrzenie, inni mijali ich obojętnie. W końcu doszli do celu swojej podróży, a była nim tabliczka mówiąca, że znaleźli się na peronie 9.  Dziewczynka przystanęła, obróciła się do rodziców, rzuciła im uśmiech i po prostu ruszyła na ścianę. Efektem było, oczywiście, zderzenie się z nią, wózek się przewrócił, a jego zawartość leżała wokół niego. Oszołomiona szatynka siedziała na zimnej posadzce dworca King Cross. Otrząsnąwszy się z szoku rodzice podbiegli do córki. Kobieta pomagała jej wstać, a mężczyzna zaczął zbierać porozrzucane rzeczy.
- Ja… Ja nie rozumiem – wykrztusiła zszokowana jedenastolatka.
- Chodź skarbie, przecież zaraz się przeziębisz od siedzenia na tych kafelkach – córka posłusznie wstała przyjmując pomoc matki, jednak dalej wpatrywała się tępo w cegły, z którymi przed chwilą się zderzyła. Oderwała od nich wzrok i zaczęła gorączkowo przeszukiwać peron, choć sama nie wiedziała co chce znaleźć. Dopóki tego nie znalazła.
- Przecież nie ma jeszcze jedena… - urwała w trakcie gdy zobaczyła Jego. Chłopak zmierzał w jej stronę z lekkim uśmiechem kryjącym się w jego kąciku ust. Był ładny. Ładniejszy od każdego chłopaka, którego znała. Miał ulizane blond włosy i przepiękne niebieskie oczy. Poruszał się z gracją, był wyprostowany jak struna. Pierwszy raz widziała taką niezwykłą osobę. Narzucił na siebie czarną kurtkę, a przez ramie przerzucił torbę. Jednak najbardziej rzuciła się w jej oczy kartka. Kartka, będąca listem i miała taką samą pieczęć jak jej! Pieczęć Hogwratu, szkoły Magii i Czarodziejstwa. Nagle zatrzymał się i spojrzał na zegarek, mający na ręce. Później przeniósł je znów na nią. Przekręcił lekko głowę w lewo jakby się nad czymś zastanawiając. Uświadomiła sobie, że nie na nią patrzy tylko na ścianę, z którą miała bliższy kontakt.
- Kochanie? – dziewczyna oderwała swój wzrok od obiektu zainteresowania i skupiła swą uwagę na matce.
- Tak?
- Zapytałam się czy chcesz iść do kawiarni i tam poczekać. Może jesteśmy za wcześnie - w końcu ich córka wyciągnęła rodziców na dworzec i tak pośpieszała, aby się nie spóźnić, że byli tu już o dziesiątej.
- To może Ja poczekam tutaj, a wy pójdziecie kupić sobie kawy… - zaczęła nerwowo szatynka. Kobieta popatrzyła na nią uważnie.  
- Rozumiem, że nie chcesz przegapić momentu wejścia na peron. Możemy poczekać z tobą.
- Nie.. Nie… Po prostu idźcie kupić sobie kawy. Postoimy sobie tutaj z godzinę, skoro pociąg odjeżdża o jedenastej. – Kobieta uniosła brew do góry, ale przystanęła na niemą prośbę córki.
- No, dobrze. Zaraz z tatą wrócimy. Tylko się stąd nigdzie nie ruszaj.
- Yhm… - Matka nieświadoma, co powoduje stan jej pociechy, odpuściła i poszła z mężem po wspomniane kawy do kawiarni.
Gdy tylko rodzice dziewczynki zniknęły z jej pola widzenia, wzięła głęboki oddech. Powoli zaczęła pchać wózek w stronę nieznajomego. W końcu chciała się dowiedzieć co tu się dzieje. Stanęła koło chłopaka, jednak ten dalej był wpatrzony w ścianę.
- Przepraszam – powiedziała nieśmiało. Spojrzał na nią i jej wózek, który miała obok.
- Ty też do Hogwartu, co? – zapytał z delikatnym uśmiechem. Szatynka pokiwała głową.
- Tak… A wiesz czemu… przejście jest zamknięte? – spytała, zacinając się. Nie lubiła gdy czegoś nie wiedziała, drażniło ją to. Dlatego wszystkie książki znajdujące się w kufrze zostały przez nią przeczytane i większości opanowane.
- Ponieważ jesteśmy za wcześnie, jeszcze express nie przyjechał na stacje – wyjaśnił chłopak lekko się uśmiechając. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech, po czym spojrzała na niego z wdzięcznością i zatopiła się w tych tęczówkach. Nie był one niebieskie, taki niesamowity kolor nie można opisać jednym słowem. Miały kolor zimnej stali, a jednocześnie były jak lodowiec, w który uderzył Titanic. Patrzyli sobie w oczy nic nie mówiąc. Słowa nie były im potrzebne.Delektowali się tą chwilą, połączeniem pomiędzy nimi. Niewidzialna więź, która splotła ich na zawsze, wystarczyło nią tylko trochę pokierować w odpowiednim kierunku, a mogłaby zaowocować niezwykłym. Czymś, o czym marzą wszyscy, śnią każdej nocy, pragną i pożądają. I może dokładnie nie wiedzieli co to było, wiadome było jedno; ich podróż razem dopiero się rozpoczyna. Od tej chwili, miesiąca, dnia, godziny, co do jednej sekundy...
- Pociąg pośpieszny express odjeżdża za dwie minuty – ogłosiła kobieta przez megafon, która przerwała tą magiczną chwilę.
- Właśnie przyjechał… - oświadczył, biorąc kufer z ziemi, którego wcześniej nie zauważyła. – Idziesz? – zapytał z nadzieją.
- Niestety muszę poczekać na rodziców…
- Aha, rozumiem. To do zobaczenia – jeszcze raz posłał jej ciepły uśmiech. Ostatni jakikolwiek od niego ujrzała, a ona go znów odwzajemniła.
Chłopak zniknął przenikając ścianę, a ona tylko wpatrywał się w to miejsce, aż rodzice przyszli. Ruszyła z nimi na peron, ciągle myśląc o przystojnym chłopcu. Wiedziała, że w tamtym momencie zauroczyła się w nim, ale nie wiedziała czy może się to przerodzić w coś większego. Miała nadzieje go odnaleźć, ale na próżno, więc odnalazła jedyny wolny przedział. W nim znajdowali się dwaj, już, przyjaciele; rudy Weasley, który każde zaklęcie partaczył i Czarnowłosy Potter z blizną na czole oraz fankami, chcące od niego autografy za „bycie”. Jednak przedziału sama nie wybrała, tak i jak przyjaciół – los skrzętnie to zaplanował. Jednego nie przewidział; zauroczenia, siedzące w głowie pewnej szatynki. 

Wtedy jeszcze, gdy się spotkali po raz pierwszy…  Nie było żadnych nazwisk czy imion, żadnej etykiety, domu lub obowiązku. Tylko oni; ich ciepłe uśmiechy, ich głębokie spojrzenie oczu, ich oczywiste uczucia i ich samodzielne decyzje. 
 Co się zmieniło?            


*Na to pytanie z chęcią odpowiem w następnym rozdziale i całym opowiadaniu Dramione.

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy prolog! Mam nadzieję, że kolejne rozdziały będą równie intrygujące ;)
    Co przede wszystkim mnie uderzyło - dobre przedstawienie Dracona. To taki mój fetysz, ale nie lubię, gdy w opowiadaniach, w których jest on jedną z głównych postaci, Malfoy jest niedbale ukazywany. Oczywiście, Tobie udało się uzyskać to "dobre" przedstawienie Smoka :*
    Gorąco pozdrawiam i życzę duuużo weny! Johanna Malfoy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię niechlujnego Malfoy'a, dlatego po prostu musiałam ukazać tego eleganckiego, ;) Bardzo dziękuję za komentarz i komplement. Cieszę się, że spodobały Ci się moje wymysły.
      Również pozdrawiam,
      Shadow Follow

      Usuń