Witam czytelników! Oto moje otwarcie historii Dramione. Mam nadzieję, że spodoba wam się tekst i go skomentujecie. Pamiętajcie, że nawet jedno wyrazowy komentarz daje Mi motywację, aby pisać dalej.
Zapraszam do czytania!
Shadow Follow
Shadow Follow
Prolog
Jedenastoletnia dziewczynka o
brązowych włosach pchała wielki wózek, na którym znajdował się kufer i klatka z
rudym, mruczącym kotem. Za nią kroczyli mężczyzna i kobieta, a na ich twarzach
kwitły lekkie uśmiechy. Niektórzy ludzie zaczepiali, najwyraźniej, na rodzinę
spojrzenie, inni mijali ich obojętnie. W końcu doszli do celu swojej podróży, a
była nim tabliczka mówiąca, że znaleźli się na peronie 9. Dziewczynka przystanęła, obróciła się do
rodziców, rzuciła im uśmiech i po prostu ruszyła na ścianę. Efektem było,
oczywiście, zderzenie się z nią, wózek się przewrócił, a jego zawartość leżała
wokół niego. Oszołomiona szatynka siedziała na zimnej posadzce dworca King
Cross. Otrząsnąwszy się z szoku rodzice podbiegli do córki. Kobieta pomagała
jej wstać, a mężczyzna zaczął zbierać porozrzucane rzeczy.
- Ja… Ja nie rozumiem – wykrztusiła zszokowana
jedenastolatka.
- Chodź skarbie, przecież zaraz się przeziębisz od siedzenia
na tych kafelkach – córka posłusznie wstała przyjmując pomoc matki, jednak dalej
wpatrywała się tępo w cegły, z którymi przed chwilą się zderzyła. Oderwała od
nich wzrok i zaczęła gorączkowo przeszukiwać peron, choć sama nie wiedziała co
chce znaleźć. Dopóki tego nie znalazła.
- Przecież nie ma jeszcze jedena… - urwała w trakcie gdy
zobaczyła Jego. Chłopak zmierzał w jej stronę z lekkim uśmiechem kryjącym się w
jego kąciku ust. Był ładny. Ładniejszy od każdego chłopaka, którego znała. Miał
ulizane blond włosy i przepiękne niebieskie oczy. Poruszał się z gracją, był
wyprostowany jak struna. Pierwszy raz widziała taką niezwykłą osobę. Narzucił na siebie czarną kurtkę, a przez
ramie przerzucił torbę. Jednak najbardziej rzuciła się w jej oczy kartka.
Kartka, będąca listem i miała taką samą pieczęć jak jej! Pieczęć Hogwratu,
szkoły Magii i Czarodziejstwa. Nagle zatrzymał się i spojrzał na zegarek,
mający na ręce. Później przeniósł je znów na nią. Przekręcił lekko głowę w lewo
jakby się nad czymś zastanawiając. Uświadomiła sobie, że nie na nią patrzy
tylko na ścianę, z którą miała bliższy kontakt.
- Kochanie? – dziewczyna oderwała swój wzrok od obiektu zainteresowania
i skupiła swą uwagę na matce.
- Tak?
- Zapytałam się czy chcesz iść do kawiarni i tam poczekać.
Może jesteśmy za wcześnie - w końcu ich córka wyciągnęła rodziców na dworzec i tak pośpieszała, aby się nie spóźnić, że byli tu już o dziesiątej.
- To może Ja poczekam tutaj, a wy pójdziecie kupić sobie
kawy… - zaczęła nerwowo szatynka. Kobieta popatrzyła na nią uważnie.
- Rozumiem, że nie chcesz przegapić momentu wejścia na peron. Możemy
poczekać z tobą.
- Nie.. Nie… Po prostu idźcie kupić sobie kawy. Postoimy
sobie tutaj z godzinę, skoro pociąg odjeżdża o jedenastej. – Kobieta uniosła brew do
góry, ale przystanęła na niemą prośbę córki.
- No, dobrze. Zaraz z tatą wrócimy. Tylko się stąd nigdzie nie ruszaj.
- Yhm… - Matka nieświadoma, co powoduje stan jej pociechy,
odpuściła i poszła z mężem po wspomniane kawy do kawiarni.
Gdy tylko rodzice dziewczynki zniknęły z jej pola widzenia,
wzięła głęboki oddech. Powoli zaczęła pchać wózek w stronę nieznajomego. W
końcu chciała się dowiedzieć co tu się dzieje. Stanęła koło chłopaka, jednak
ten dalej był wpatrzony w ścianę.
- Przepraszam – powiedziała nieśmiało. Spojrzał na nią i jej
wózek, który miała obok.
- Ty też do Hogwartu, co? – zapytał z delikatnym uśmiechem.
Szatynka pokiwała głową.
- Tak… A wiesz czemu… przejście jest zamknięte? – spytała,
zacinając się. Nie lubiła gdy czegoś nie wiedziała, drażniło ją to. Dlatego wszystkie
książki znajdujące się w kufrze zostały przez nią przeczytane i większości
opanowane.
- Ponieważ jesteśmy za wcześnie, jeszcze express nie
przyjechał na stacje – wyjaśnił chłopak lekko się uśmiechając. Dziewczyna odwzajemniła
uśmiech, po czym spojrzała na niego z wdzięcznością i zatopiła się w tych
tęczówkach. Nie był one niebieskie, taki niesamowity kolor nie można opisać
jednym słowem. Miały kolor zimnej stali, a jednocześnie były jak lodowiec, w
który uderzył Titanic. Patrzyli sobie w oczy nic nie mówiąc. Słowa nie były im
potrzebne.Delektowali się tą chwilą, połączeniem pomiędzy nimi. Niewidzialna więź, która splotła ich na zawsze, wystarczyło nią tylko trochę pokierować w odpowiednim kierunku, a mogłaby zaowocować niezwykłym. Czymś, o czym marzą wszyscy, śnią każdej nocy, pragną i pożądają. I może dokładnie nie wiedzieli co to było, wiadome było jedno; ich podróż razem dopiero się rozpoczyna. Od tej chwili, miesiąca, dnia, godziny, co do jednej sekundy...
- Pociąg pośpieszny express odjeżdża za dwie minuty –
ogłosiła kobieta przez megafon, która przerwała tą magiczną chwilę.
- Właśnie przyjechał… - oświadczył, biorąc kufer z ziemi, którego
wcześniej nie zauważyła. – Idziesz? – zapytał z nadzieją.
- Niestety muszę poczekać na rodziców…
- Aha, rozumiem. To do zobaczenia – jeszcze raz posłał jej
ciepły uśmiech. Ostatni jakikolwiek od niego ujrzała, a ona go znów
odwzajemniła.
Chłopak zniknął przenikając ścianę, a ona tylko wpatrywał
się w to miejsce, aż rodzice przyszli. Ruszyła z nimi na peron, ciągle myśląc o
przystojnym chłopcu. Wiedziała, że w tamtym momencie zauroczyła się w nim, ale
nie wiedziała czy może się to przerodzić w coś większego. Miała nadzieje go
odnaleźć, ale na próżno, więc odnalazła jedyny wolny przedział. W nim
znajdowali się dwaj, już, przyjaciele; rudy Weasley, który każde zaklęcie partaczył i Czarnowłosy
Potter z blizną na czole oraz fankami, chcące od niego autografy za „bycie”.
Jednak przedziału sama nie wybrała, tak i jak przyjaciół – los skrzętnie to
zaplanował. Jednego nie przewidział; zauroczenia, siedzące w głowie pewnej
szatynki.
Wtedy jeszcze, gdy się spotkali po raz pierwszy… Nie
było żadnych nazwisk czy imion, żadnej etykiety, domu lub obowiązku. Tylko oni;
ich ciepłe uśmiechy, ich głębokie spojrzenie oczu, ich oczywiste uczucia i ich
samodzielne decyzje.
Co się zmieniło?
*Na to pytanie z chęcią odpowiem w następnym rozdziale i
całym opowiadaniu Dramione.
Bardzo ciekawy prolog! Mam nadzieję, że kolejne rozdziały będą równie intrygujące ;)
OdpowiedzUsuńCo przede wszystkim mnie uderzyło - dobre przedstawienie Dracona. To taki mój fetysz, ale nie lubię, gdy w opowiadaniach, w których jest on jedną z głównych postaci, Malfoy jest niedbale ukazywany. Oczywiście, Tobie udało się uzyskać to "dobre" przedstawienie Smoka :*
Gorąco pozdrawiam i życzę duuużo weny! Johanna Malfoy
Ja też nie lubię niechlujnego Malfoy'a, dlatego po prostu musiałam ukazać tego eleganckiego, ;) Bardzo dziękuję za komentarz i komplement. Cieszę się, że spodobały Ci się moje wymysły.
UsuńRównież pozdrawiam,
Shadow Follow